Sprawdź nasze CASE STUDIES >>> ZOBACZ

Atrybut nofollow vs atrybut dofollow w linkach wewnętrznych i zewnętrznych – kiedy używać? Co lubią roboty wyszukiwarek?

10 min czyt.
SEO
Nofollow-vs-dofollow-w-linkach
Spis treści

    Rel=”nofollow” na linkach wewnętrznych to jeden z najczęściej nadużywanych atrybutów w SEO. Decyzje o jego stosowaniu często opierają się na mitach: że „oszczędza PageRank”, że „kontroluje indeksację”, że „tak się robi”. Tymczasem Google od lat jasno komunikuje, jak traktuje nofollow – i rzadko pokrywa się to z tym, co krąży w branżowych folderach. W tym tekście rozbijam te mity na czynniki pierwsze. Pokażę, czym faktycznie różnią się linki dofollow i nofollow, jak Google je interpretuje w kontekście linkowania wewnętrznego i kiedy (jeśli w ogóle) atrybut nofollow ma sens na Twojej stronie.

    Czym są linki dofollow i nofollow – różnice techniczne i semantyczne?

    Brak zrozumienia, czym tak naprawdę są atrybuty linków i jak działają na poziomie technicznym, bardzo często prowadzi do błędnych decyzji SEO. W efekcie nofollow bywa stosowany „profilaktycznie” albo masowo, bez realnej potrzeby, co zaburza naturalną strukturę linkowania wewnętrznego i ogranicza potencjał strony.

    Czym jest rel=”dofollow” – domyślne zachowanie linku?

    W praktyce atrybut rel=”dofollow” nie istnieje jako osobny zapis w kodzie HTML (dokumentacja W3C – HTML rel attribute). Każdy standardowy link <a href=”…”> jest domyślnie linkiem dofollow, czyli takim, który:

    • przekazuje sygnały rankingowe (PageRank),
    • pomaga robotom Google odkrywać i indeksować nowe podstrony,
    • buduje relacje tematyczne pomiędzy stronami w obrębie serwisu.

    Dofollow to naturalny sposób linkowania w internecie i podstawowy mechanizm, na którym Google opiera ocenę struktury strony (Google Search Central – How Google Search Works). W kontekście linków wewnętrznych oznacza to, że każda ważna podstrona powinna być dostępna właśnie poprzez linki dofollow.

    To właśnie te standardowe odnośniki przekazują tzw. link juice, czyli wartość SEO, która wpływa na pozycję strony linkowanej w rankingu Google.

    Czym jest rel=”nofollow”?

    Atrybut rel=”nofollow” został wprowadzony w 2005 roku przez Google, Yahoo i Microsoft jako odpowiedź na plagę spamu w komentarzach (Google Blog – Preventing comment spam, 2005). Jego zadanie: poinformować wyszukiwarkę, że dany link nie powinien przekazywać mocy SEO. Innymi słowy: „ten link to nie jest moja rekomendacja”.

    Początkowo nofollow był stosowany głównie do linków zewnętrznych – komentarzy użytkowników, reklam, linków sponsorowanych – a zatem z treści sponsorowanych. Z czasem zaczął być wykorzystywany również w linkach wewnętrznych, często bez pełnego zrozumienia konsekwencji (Google Search Central – Qualify outbound links).

    W 2019 roku Google zmienił sposób traktowania nofollow – z dyrektywy (bezwzględnego polecenia) na wskazówkę (hint), którą algorytm może, ale nie musi uwzględnić (Google Search Central Blog – Evolving „nofollow”, 2019).

    Ważne: atrybut rel=”nofollow” nie blokuje strony technicznie. Googlebot nadal może ją odwiedzić innymi ścieżkami. Nofollow wpływa wyłącznie na to, jak wyszukiwarka ocenia wartość danego połączenia między stronami – potwierdza to John Mueller w licznych wypowiedziach (Google Search Central YouTube – Office Hours).

    Jak Google interpretuje linki wewnętrzne w kontekście crawl budgetu?

    Google korzysta z linków wewnętrznych niczym kucharz z przepisu – decyduje, które strony są istotne, a które tylko dodatkiem do dania. Crawl budget to jak liczba garnków, które może obsłużyć w jednym posiedzeniu.

    Linki dofollow wzmacniają sygnał ważności strony, ułatwiają regularne odwiedzanie i indeksowanie. Czyli linki dofollow pomagają Google szybciej dotrzeć do strony docelowej i właściwie ją ocenić w kontekście całej twojej witrynyIm bardziej logiczna i spójna struktura linkowania, tym lepiej Google rozpozna hierarchię serwisu.

    Crawl budget, czyli liczba stron, które Google jest w stanie odwiedzić i przeanalizować, nie jest rozdzielany losowo. Linki dofollow wzmacniają sygnał, że dana podstrona jest ważna, ułatwiając jej regularne crawl’owanie i indeksację.

    Z kolei linki oznaczone jako nofollow działają jak sygnał obniżonego priorytetu. Nie blokują one automatycznie crawl’owania strony, ale mogą powodować, że robot:

    • rzadziej odwiedza daną podstronę,
    • później odkrywa nowe treści,
    • „zgaduje”, które URL-e są naprawdę istotne.

    Nie używajmy nofollow jako sztuczki do oszczędzania crawl budgetu – to rzadko kiedy działa.

    Zamiast porządkować strukturę serwisu, często prowadzi do rozmycia sygnałów i osłabienia kontroli nad tym, jak Google eksploruje stronę.

    Jak linki wewnętrzne kształtują hierarchię Twojego serwisu?

    Linki wewnętrzne nie tylko pomagają Google odkrywać podstrony, ale również decydują o tym, jak rozkłada się PageRank w obrębie serwisu. Każdy link dofollow przekazuje część „mocy SEO” dalej, wzmacniając strony, do których prowadzi, i sygnalizując ich znaczenie w całej strukturze witryny (Google Search Central – How Google Search Works).

    Im więcej jakościowych linków wewnętrznych dofollow prowadzi do danej podstrony, tym silniejszy sygnał otrzymuje Google, że jest ona istotna. John Mueller potwierdził to wprost: „within your website, you can really highlight the pages that you want to have highlighted more and make sure that they are really well-linked internally” (Google Search Central Hangouts).

    W większości przypadków linki wewnętrzne powinny pozostać dofollow, ponieważ:

    • zwiększają szansę na lepsze pozycje w wynikach wyszukiwania,
    • ułatwiają Googlebotowi odkrywanie i indeksowanie treści,
    • pomagają Google szybciej reagować na zmiany na stronie.

    A co z nofollow w linkach wewnętrznych?

    Nofollow przerywa naturalny przepływ PageRank – ale nie tak, jak wielu myśli. PageRank na linkach nofollow nie „szuka innej drogi”. On po prostu przepada.

    Matt Cutts wyjaśnił to w 2009 roku: jeśli strona ma 10 punktów PageRank i 10 linków, z czego 5 to nofollow, pozostałe 5 linków dofollow dostaje po 1 punkcie – nie po 2. Brakujące 5 punktów „wyparowuje” (Matt Cutts Blog – PageRank Sculpting, 2009).

    Przy masowym stosowaniu nofollow na linkach wewnętrznych:

    • kluczowe podstrony dostają słabsze wsparcie,
    • hierarchia serwisu staje się nieczytelna dla algorytmu,
    • PageRank rozkłada się chaotycznie – lub po prostu ginie.

    Dlatego „zarządzanie PageRankiem” przez nofollow w linkach wewnętrznych to relikt przeszłości. Google zamknął tę furtkę w 2008 roku, zmieniając sposób liczenia PageRank – a Matt Cutts oficjalnie ogłosił to rok później (Wikipedia – nofollow).

    Zamiast sprytnej optymalizacji wychodzi: „niech Google się domyśli, co jest ważne”. A gdy Google musi zgadywać, rzadko zgaduje na naszą korzyść.

    Dlaczego w większości przypadków linki wewnętrzne powinny być dofollow?

    Linki wewnętrzne to kręgosłup SEO. Nie mięsień brzucha, nie biceps na lato – kręgosłup. Bez nich cała konstrukcja stoi, ale trochę krzywo.

    To właśnie linki dofollow mówią Google:

    • co jest ważne,
    • co wspiera co,
    • gdzie jest sens poświęcać czas robota.

    Dofollow wzmacnia indeksację, pomaga robotom poruszać się po serwisie i szybciej reagować na zmiany treści. I to nie jest żadna magia – to podstawowa mechanika wyszukiwarki. Szczególnie istotna dla artykułów, ofert i kategorii, czyli wszystkiego, co ma faktycznie zarabiać albo edukować.

    Druga sprawa: hierarchia tematyczna. Google nie czyta strony jak człowiek. On ją rekonstruuje z linków. Jeśli zaczynasz masowo wrzucać nofollow, to wysyłasz sygnał:
    „To jest ważne… ale nie do końca… w sumie to sam zdecyduj”.

    No i Google decyduje. Czasem zupełnie inaczej, niż byś chciał.

    A na koniec rzecz najbardziej prozaiczna: linkowanie dofollow jest normalne. Naturalne. Oczekiwane. Jeśli sam linkujesz do swojej podstrony, to znaczy, że uważasz ją za istotną. Świadome nadawanie linkom atrybutu dofollow to jasny sygnał, że dana treść ma znaczenie i powinna być widoczna w wynikach wyszukiwania

    Oznaczanie jej jako nofollow brzmi jak: „Polecam, ale bez przesady”.

    Kiedy stosowanie nofollow w linkach wewnętrznych ma sens?

    Żeby było jasne: nofollow nie jest złem wcielonym. Problem zaczyna się wtedy, gdy jest używany hurtowo i bez refleksji.

    Nofollow ma sens wtedy, gdy link prowadzi do strony, która:

    • nie ma wartości z punktu widzenia SEO,
    • nie powinna być wzmacniana rankingowo,
    • istnieje głównie „funkcyjnie”.

    Czyli klasyka:

    • logowanie, rejestracja, konto użytkownika,
    • koszyk, checkout, strefy klienta,
    • strony techniczne typu „drukuj”, „PDF”,
    • dynamiczne URL-e generujące bałagan.

    W takich przypadkach nofollow jest po prostu sygnałem pomocniczym: „to nie jest część narracji SEO”. I to jest okej.

    Czasem nofollow pojawia się też przy linkach czysto użytkowych – takich, które mają pomóc przejść proces, a nie budować widoczność. I znowu: sensownie, punktowo, bez histerii.

    Warto jednak pamiętać, że nofollow nie rozwiązuje wszystkiego. Bardzo często lepszym narzędziem jest noindex, dobra architektura URL albo zwykłe… nie-linkowanie.

    Kiedy NIE używać nofollow w linkach wewnętrznych

    Stosowanie atrybutu nofollow w linkach wewnętrznych bez wyraźnego powodu to jeden z częstszych błędów SEO, który może realnie zaszkodzić widoczności strony w Google. 

    Typowe sytuacje, w których nie należy używać nofollow:

    • stron ofertowych,
    • artykułów blogowych,
    • kategorii,
    • treści, które mają konwertować albo budować widoczność.

    To są dokładnie te miejsca, gdzie PageRank powinien płynąć. Właśnie tam powinny trafiać wartościowe linki, które realnie wspierają widoczność treści w wynikach wyszukiwania Google.

    Nie używaj nofollow w menu, stopce i linkach kontekstowych. To są najważniejsze ścieżki poruszania się robota. Odcinanie ich to jak zamykanie drzwi ewakuacyjnych, bo ktoś kiedyś powiedział, że „tak jest bezpieczniej”.

    Proste zasady stosowania nofollow w linkach wewnętrznych

    Stosowanie nofollow w linkach wewnętrznych nie jest w większości przypadków konieczne. Wręcz przeciwnie – większość linków powinna pozostać dofollow.

    Oto najważniejsze zasady, które warto zapamiętać:

    • Dofollow to standard.
      Jeśli strona ma być widoczna – linkuj ją normalnie.
    • Nofollow to wyjątek.
      Stosuj go tylko tam, gdzie strona nie ma znaczenia SEO.
    • Nie „oszczędzaj” PageRanku.
      On nie działa jak limit danych w telefonie.
    • Myśl strukturą, nie atrybutem.
      Dobre linkowanie wygrywa z kombinowaniem.

    Jeśli link prowadzisz do strony ważnej dla użytkownika lub biznesu – zostaw dofollow.
    Reszta to już tylko techniczne porządki, a nie strategia. Nofollow stosuj tylko wtedy, gdy link prowadzi do treści drugorzędnych lub technicznych.

    To prosta zasada, która eliminuje większość błędów i pozwala w pełni wykorzystać potencjał linkowania wewnętrznego w SEO.

    Nofollow i dofollow w linkach wewnętrznych

    Linkowanie wewnętrzne w SEO nie jest miejscem na eksperymenty w stylu „zobaczymy, co się stanie”. Tu naprawdę działa zasada: im prościej i logiczniej, tym lepiej. Dofollow to domyślne, naturalne zachowanie linku – i w zdecydowanej większości przypadków właśnie tak powinno zostać. No ale o tym już pisałam wyżej.

    Nofollow nie jest błędem samym w sobie. Jest narzędziem. Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczyna być traktowany jak magiczny przycisk do kontroli Google. Bo Google nie lubi, gdy ktoś próbuje nim sterować na skróty – wtedy robi dokładnie to, co uważa za stosowne. Czyli niekoniecznie to, na czym nam zależy.

    Finalnie zasada jest banalna, choć często ignorowana: jeśli coś ma być widoczne w Google – linkuj to normalnie. Resztę zostaw w spokoju.

    SEO nie nagradza kombinowania. Nagradza spójną strukturę, logiczne linkowanie i zdrowy rozsądek. A to, na szczęście, nadal jest darmowe.

    Linki zewnętrzne – inna gra, inne zasady

    Wszystko, co do tej pory opisałam, dotyczyło linków wewnętrznych – czyli takich, które prowadzą w obrębie Twojego serwisu. Ale linkowanie zewnętrzne (wychodzące) rządzi się nieco innymi prawami.

    Link zewnętrzny to sygnał dla Google: „Polecam tę stronę, uważam ją za wartościową w kontekście mojej treści”. I tu pojawia się pytanie, które spędza sen z powiek wielu właścicielom stron: czy linkując do kogoś, tracę swoją moc SEO?

    Krótka odpowiedź: nie w sposób, który powinien Cię powstrzymywać od linkowania.

    Dłuższa odpowiedź: Google od lat powtarza, że linkowanie do wartościowych źródeł zewnętrznych jest naturalne i pożądane. John Mueller wielokrotnie podkreślał, że linki wychodzące do wiarygodnych stron mogą wzmacniać kontekst i jakość treści (Google Search Central Hangouts). Strona, która nigdy nie linkuje na zewnątrz, wygląda nienaturalnie.

    Problem zaczyna się wtedy, gdy linkujesz do stron, za które nie chcesz „ręczyć” – i właśnie tu wchodzi nofollow. Możesz posłuchać o tym TUTAJ.

    Kiedy stosować nofollow w linkach zewnętrznych?

    W linkach wychodzących nofollow ma znacznie więcej uzasadnionych zastosowań niż w linkach wewnętrznych. Oto sytuacje, w których jest zalecany lub wręcz wymagany:

    Linki płatne i sponsorowane Każdy link, za który otrzymujesz wynagrodzenie (bezpośrednio lub pośrednio), powinien mieć atrybut rel=”sponsored” lub przynajmniej rel=”nofollow”. To nie jest sugestia – to wymóg Google. Brak oznaczenia linków płatnych może skutkować karą algorytmiczną lub ręczną (Google Search Central – Link Spam Policies).

    Dotyczy to:

    • artykułów sponsorowanych,
    • linków afiliacyjnych,
    • banerów reklamowych,
    • wpisów gościnnych z wymianą linków,
    • współprac barterowych.

    Treści generowane przez użytkowników (UGC) Komentarze, wpisy na forum, recenzje z linkami – to miejsca, gdzie nie masz pełnej kontroli nad tym, dokąd prowadzą odnośniki. Google rekomenduje stosowanie rel=”ugc” (user-generated content) dla takich linków (Google Search Central Blog – Evolving „nofollow”, 2019).

    Jeśli Twój CMS automatycznie dodaje nofollow do linków w komentarzach – zostaw to tak. To rozsądne zabezpieczenie.

    Linki do stron, którym nie ufasz Linkujesz do źródła, bo jest relevantne, ale nie chcesz za nie „ręczyć”? Nofollow rozwiązuje problem. Typowe przypadki:

    • strony o wątpliwej reputacji, ale z wartościową informacją,
    • źródła kontrowersyjne lub nieweryfikowalne,
    • linki podawane jako przykład (np. „tak wygląda zła praktyka”).

    Linki w widgetach i osadzonych elementach Jeśli udostępniasz widget, infografikę lub narzędzie do osadzenia na innych stronach i zawiera ono link zwrotny do Ciebie – ten link powinien być nofollow. Google traktuje masowe linki z widgetów jako potencjalny schemat linkowy.

    Kiedy dofollow w linkach zewnętrznych jest OK?

    Dofollow w linkach wychodzących nie jest błędem – jest normalnym, naturalnym zachowaniem. Stosuj go, gdy:

    • Linkujesz do wiarygodnego źródła (Wikipedia, dokumentacja Google, badania naukowe, uznane media)
    • Cytujesz lub powołujesz się na konkretną informację
    • Polecasz narzędzie, produkt lub usługę bez wynagrodzenia
    • Budujesz wartość dla czytelnika przez odesłanie do pogłębionych materiałów

    Linkowanie dofollow do wartościowych źródeł zewnętrznych:

    • wzmacnia wiarygodność Twojej treści,
    • buduje kontekst tematyczny (topical relevance),
    • sygnalizuje Google, że Twoja strona jest częścią „zdrowego” ekosystemu sieci.

    Banie się każdego linka wychodzącego to relikt SEO sprzed dekady. Dziś Google nagradza strony, które tworzą wartość – a wartość często oznacza wskazanie czytelnikowi, gdzie może dowiedzieć się więcej.

    Rel=”sponsored”, rel=”ugc”, rel=”nofollow” – który kiedy?

    Od 2019 roku Google rekomenduje bardziej precyzyjne oznaczanie linków zewnętrznych (Google Search Central Blog – Evolving „nofollow”, 2019) i pisze:

    Prawie 15 lat temu atrybut nofollow został wprowadzony, aby pomóc w walce ze spamem w komentarzach. Szybko stał się też jedną z zalecanych przez Google metod oznaczania linków związanych z reklamami lub linków sponsorowanych. Od momentu wprowadzenia atrybutu nofollow w 2005 roku internet się zmienił. Nadszedł więc też czas, aby zmienił się sam atrybut.

    Dzisiaj ogłaszamy wprowadzenie 2 nowych atrybutów linków, dzięki którym webmasterzy mogą w nowy sposób określić w wyszukiwarce Google charakter konkretnych linków. Podsumowanie tych atrybutów oraz atrybutu nofollow przedstawiliśmy poniżej.

    • rel=”sponsored”: ten atrybut służy do określania w witrynie linków, które zostały utworzone w ramach reklam, sponsorowania lub innych umów związanych z wynagrodzeniem.
    • rel=”ugc”: UGC (ang. User Generated Content) to skrót od treści generowanych przez użytkowników. Wartość atrybutu ugc jest zalecana w przypadku linków w treściach użytkowników, takich jak komentarze czy posty na forum.
    • rel=”nofollow”: ten atrybut przydaje się wtedy, gdy chcesz dodać link do strony, ale nie chcesz sugerować żadnego polecania ani przekazywać innej stronie pozycji w rankingu.

    Atrybuty można łączyć, np. rel=”nofollow sponsored” – choć w praktyce samo rel=”sponsored” wystarczy.

    Ważne: Wszystkie trzy atrybuty działają dziś jako wskazówki (hints), nie dyrektywy. Google może je uwzględnić lub zignorować według własnego uznania. Ale ich brak w miejscach, gdzie są wymagane (linki płatne), to ryzyko kary.

    Linki przychodzące – co możesz kontrolować?

    Dla pełności obrazu: linki przychodzące (backlinki) to te, które prowadzą do Twojej strony z innych witryn. Ich atrybuty kontroluje właściciel strony linkującej – nie Ty.

    Co możesz zrobić:

    • Monitorować profil linków w Google Search Console lub Ahrefs
    • Disavow – zgłosić Google linki, od których chcesz się odciąć (narzędzie Disavow Links)
    • Negocjować – poprosić właściciela strony o zmianę atrybutu lub usunięcie linku

    Ale w kontekście tego artykułu skupiam się na linkach, które Ty kontrolujesz – wewnętrznych i wychodzących.

    FAQ – nofollow vs dofollow w linkach wewnętrznych i zewnętrznych

    Czy nofollow blokuje indeksację strony?

    Nie. Nofollow nie blokuje indeksacji – Google może zaindeksować stronę, jeśli dotrze do niej inną drogą, np. z mapy strony, linków dofollow lub linków zewnętrznych. Nofollow wpływa wyłącznie na przepływ PageRank, nie na dostępność strony dla robota.

    Czy Google całkowicie ignoruje linki nofollow?

    Nie do końca. Od 2019 roku Google traktuje nofollow jako wskazówkę (hint), a nie bezwzględną dyrektywę. Algorytm może, ale nie musi go uwzględnić. W praktyce oznacza to, że nofollow zazwyczaj nie przekazuje mocy rankingowej, ale Google sam decyduje, jak potraktować dany link.

    Czy warto stosować nofollow w menu nawigacyjnym?

    Nie. Menu to kluczowa część struktury serwisu. Nofollow w tym miejscu zaburza hierarchię i utrudnia Google zrozumienie, które strony są naprawdę ważne. Linki w menu powinny pozostać dofollow.

    Czy nofollow oszczędza crawl budget?

    To mit. Nofollow nie oszczędza crawl budgetu w sposób, jakiego oczekuje większość SEO-wców. Google nadal może odwiedzać strony oznaczone nofollow innymi ścieżkami. Zamiast porządkować strukturę, masowe stosowanie nofollow często prowadzi do rozmycia sygnałów.

    Czy nofollow pomaga w „sculpting” PageRank?

    Nie – ta technika nie działa od 2008 roku. Matt Cutts wyjaśnił w 2009, że PageRank na linkach nofollow po prostu „wyparowuje” – nie jest przekazywany do innych stron. Jeśli masz 10 linków i 5 oznaczysz jako nofollow, pozostałe 5 dostanie mniej mocy, a nie więcej.

    Czy istnieje atrybut rel=”dofollow”?

    Nie. Atrybut rel=”dofollow” nie istnieje w specyfikacji HTML. Każdy standardowy link bez dodatkowych atrybutów jest domyślnie dofollow – przekazuje PageRank i sygnały rankingowe.

    Kiedy nofollow w linkach wewnętrznych ma sens?

    Nofollow ma sens przy linkach do stron, które nie mają wartości SEO: logowanie, rejestracja, koszyk, checkout, strefa klienta, strony techniczne („drukuj”, „PDF”) oraz dynamiczne URL-e generujące duplikaty.

    Czy nofollow w stopce to dobry pomysł?

    Zależy od kontekstu. Linki do polityki prywatności, regulaminu czy cookies mogą mieć nofollow – te strony rzadko potrzebują wsparcia rankingowego. Ale linki do kategorii, oferty czy bloga w stopce powinny pozostać dofollow.

    Czy linki dofollow zwiększają częstotliwość crawlowania?

    Tak, pośrednio. Linki dofollow wzmacniają sygnał, że dana podstrona jest ważna, co ułatwia jej regularne crawlowanie i indeksację. Google priorytetyzuje strony, które są dobrze podlinkowane wewnętrznie.

    Co jest lepsze do blokowania indeksacji – nofollow czy noindex?

    Noindex. Jeśli chcesz, żeby strona nie pojawiała się w wynikach wyszukiwania, użyj meta tagu noindex. Nofollow nie blokuje indeksacji – kontroluje tylko przepływ PageRank.

    Czy masowe stosowanie nofollow może zaszkodzić stronie?

    Tak. Przy masowym stosowaniu nofollow kluczowe podstrony dostają słabsze wsparcie, hierarchia serwisu staje się nieczytelna dla algorytmu, a PageRank rozkłada się chaotycznie lub po prostu ginie.

    Jakie linki wewnętrzne zawsze powinny być dofollow?

    Linki do stron ofertowych, artykułów blogowych, kategorii produktowych i wszelkich treści, które mają konwertować lub budować widoczność. To właśnie tam PageRank powinien płynąć.

    Czy linkowanie dofollow do zewnętrznych stron szkodzi mojemu SEO?

    Nie. Linkowanie do wartościowych źródeł zewnętrznych jest naturalne i może wzmacniać wiarygodność Twojej treści. Google nie „karze” za linki wychodzące dofollow – pod warunkiem, że nie są to linki płatne lub spamowe.

    Czy muszę oznaczać linki afiliacyjne jako nofollow?

    Tak. Linki afiliacyjne są formą linków płatnych i powinny mieć atrybut rel=”sponsored” lub rel=”nofollow”. Brak oznaczenia może skutkować karą od Google.

    Jaka jest różnica między rel=”nofollow” a rel=”sponsored”?

    rel=”sponsored” jest bardziej precyzyjny – informuje Google, że link powstał w wyniku współpracy komercyjnej. rel=”nofollow” to ogólny sygnał „nie ręczę za ten link”. Google preferuje rel=”sponsored” dla linków płatnych, ale akceptuje też rel=”nofollow”.

    Czy linki w komentarzach powinny być nofollow?

    Tak, zaleca się stosowanie rel=”ugc” lub rel=”nofollow” dla linków w treściach generowanych przez użytkowników. Większość CMS-ów (WordPress, Drupal) robi to automatycznie.

    Czy powinienem usunąć wszystkie linki zewnętrzne ze strony?

    Nie. Strona, która nigdy nie linkuje na zewnątrz, wygląda nienaturalnie dla Google. Linkowanie do wiarygodnych źródeł buduje kontekst i wzmacnia jakość treści.

    Subscribe
    Powiadom o
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Avatar photo
    Małgorzata Gajna

    Spis treści

        Skontaktuj się z nami


        Kontakt