Sprawdź nasze CASE STUDIES >>> ZOBACZ

PrestaShop dla opornych: jak zacząć sprzedawać w internecie i nie zwariować?

6 min czyt.
E-commerce
Spis treści

    Piątek wieczór: masz już gotowy plan na własny sklep internetowy. Sobota rano: pierwszy poradnik w Google. Sobota po obiedzie: dwadzieścia otwartych zakładek, a w głowie słowa „CMS”, „hosting”, „FTP” i „panel administracyjny”, który w teorii ma być prosty, a w praktyce kojarzy się z kokpitem samolotu. Niedziela: temat ląduje w szufladzie z napisem „kiedyś, jak znajdę więcej czasu”. Znamy to.

    Dobra wiadomość jest taka, że postawienie sklepu na PrestaShop nie wymaga ani studiów informatycznych, ani tygodnia urlopu. Wymaga zrozumienia kilku rzeczy – po ludzku, bez żargonu i bez udawania, że każdy etap jest skomplikowany tylko dlatego, że ktoś o nim pisze trudnym językiem. Tym właśnie się teraz zajmiemy.

    A moment na start jest naprawdę dobry. Według prognoz PwC polski rynek e-commerce ma w tym roku przekroczyć 160 miliardów złotych, a sprzedaż online odpowiada już za ponad jedną piątą całego handlu detalicznego w kraju. Razem z rynkiem rośnie jednak też liczba sklepów, które nigdy nie doczekały się pierwszego zamówienia – zwykle nie dlatego, że pomysł na biznes był słaby, tylko dlatego, że ich właściciele utknęli gdzieś na etapie konfiguracji i nigdy z niego nie wyszli.

    Allegro, marketplace czy własny sklep? Najpierw decyzja, potem technologia

    Zanim w ogóle zaczniesz myśleć o PrestaShop, warto odpowiedzieć sobie na pytanie, które wielu początkujących sprzedawców po prostu przeskakuje: gdzie właściwie chcę sprzedawać?

    Szacuje się, że ponad połowa transakcji e-commerce w Polsce odbywa się na marketplace’ach, a sam Allegro odpowiada za blisko 40 procent całego rynku. Trudno się dziwić – konto sprzedawcy i pierwsze oferty można wystawić tego samego dnia, z gotowym ruchem i zaufaniem, które platforma buduje od ponad dwudziestu lat. To rzeczywiście działa jako szybki start.

    Problem zaczyna się później. Płacisz prowizję od każdej transakcji, konkurujesz głównie ceną z dziesiątkami sprzedawców tego samego produktu, a dane Twoich klientów – i ich kolejne zakupy – w praktyce należą do platformy, nie do Ciebie.

    Własny sklep internetowy to więcej pracy na starcie, ale też Twoja marka, Twój wygląd i Twoja baza klientów, do której możesz wracać z newsletterem albo kampanią remarketingową, bez płacenia komukolwiek prowizji od każdej takiej rozmowy. Większość doświadczonych sprzedawców prowadzi w końcu oba kanały naraz – marketplace na zasięg, własny sklep na marżę i relację z klientem, która zostaje na lata, nie na jedno zamówienie. PrestaShop jest odpowiedzią właśnie na tę drugą potrzebę.

    PrestaShop bez żargonu, czyli co to właściwie jest

    Zacznijmy od rozbrojenia największego mitu: PrestaShop to nie firma, której płacisz miesięczny abonament, i nie program, który trzeba umieć „zaprogramować”. To darmowe, otwarte oprogramowanie (tak zwany open source), które instalujesz na swoim serwerze i które staje się fundamentem Twojego sklepu. Korzysta z niego ponad 300 tysięcy sklepów na świecie – od jednoosobowych działalności po marki sprzedające jednocześnie w kilku krajach.

    To, że PrestaShop jest napisany w PHP, nie znaczy, że Ty musisz znać PHP. Na co dzień nie dotykasz kodu – pracujesz w panelu administracyjnym, czyli w czymś, co przypomina bardziej zarządzanie firmową stroną na Facebooku niż pisanie programu komputerowego. Dodajesz produkty, sprawdzasz zamówienia, uruchamiasz promocję – wszystko klikając, nie kodując.

    Różnica między PrestaShop a platformami typu SaaS – jak polski Shoper czy IdoSell, albo globalny Shopify – jest prosta. Tam płacisz co miesiąc za to, że dostawca trzyma wszystko pod swoją kontrolą: hosting, aktualizacje, ograniczenia szablonu, czasem prowizję od sprzedaży. W PrestaShop nie ma opłat licencyjnych ani prowizji, ale hosting i utrzymanie musisz zorganizować sam, albo zlecić to komuś, kto robi to zawodowo. W zamian zyskujesz pełną swobodę: możesz zmienić dosłownie każdy element wyglądu, dodać każdą integrację, jakiej potrzebujesz, i nigdy nie jesteś zakładnikiem jednego dostawcy.

    Na początek 2026 roku rekomendowaną wersją jest PrestaShop 9, z nowym szablonem Hummingbird zaprojektowanym pod telefony. Jeśli zaczynasz od zera, instalowanie czegokolwiek starszego nie ma większego sensu.

    Z czego naprawdę składa się sklep internetowy

    Najłatwiej wyobrazić to sobie jak budowę domu. Każdy element ma swoje miejsce i dopóki nie poukładasz ich w dobrej kolejności, trudno mówić o czymkolwiek więcej.

    Domena to adres Twojego sklepu – to, co klient wpisze w przeglądarce. Krótka, łatwa do zapamiętania, najlepiej z końcówką .pl, jeśli sprzedajesz głównie w Polsce. Koszt: zwykle kilkadziesiąt złotych rocznie.

    Hosting to działka, na której stoi dom, czyli miejsce na serwerze, gdzie fizycznie „żyje” Twój sklep. PrestaShop ma konkretne wymagania techniczne – odpowiednią wersję PHP, bazę danych MySQL – więc najtańszy, uniwersalny hosting reklamowany jako rozwiązanie „dla każdej strony” często sobie z nimi nie poradzi. Lepiej od razu poszukać hostingu dedykowanego pod PrestaShop albo rozwiązania w modelu cloud.

    Instalacja PrestaShop to konstrukcja domu, ściany i dach. Wiele firm hostingowych oferuje instalację „jednym kliknięciem” i tym razem to nie jest tylko hasło marketingowe.

    Motyw to elewacja i wystrój wnętrz, czyli to, co klient widzi i czuje. Domyślny szablon Hummingbird wygląda solidnie od ręki, ale jeśli chcesz, żeby sklep wyglądał jak Twoja marka, a nie jak demo ściągnięte z internetu, to właśnie tutaj warto zainwestować w dopracowany projekt.

    Produkty to meble – bez nich dom jest tylko pustą konstrukcją. To też miejsce, w którym najwięcej początkujących sprzedawców traci najwięcej potencjalnych klientów: rozmazane zdjęcia, opisy skopiowane jeden do jednego od dostawcy, brak odpowiedzi na pytania, które klient faktycznie ma w głowie. Dobre zdjęcie i konkretny opis sprzedają więcej niż najpiękniejszy szablon.

    Płatności i dostawa to instalacja elektryczna i wodno-kanalizacyjna: niewidoczna, dopóki działa, i bardzo widoczna, kiedy nie działa. BLIK jest w Polsce praktycznie obowiązkowy, karty i przelewy to standard, a po stronie dostawy paczkomaty InPost pozostają pierwszym wyborem większości kupujących.

    Dokumenty prawne – regulamin, polityka prywatności, informacja o przetwarzaniu danych zgodna z RODO i jasne wskazanie 14-dniowego prawa do odstąpienia od umowy – to w zasadzie fundamenty, na których to wszystko stoi. Bez nich sklep nie tylko działa niezgodnie z prawem, ale też budzi w klientach naturalną nieufność, jeszcze przed dodaniem czegokolwiek do koszyka.

    Krok po kroku: od pustego ekranu do pierwszego zamówienia

    Krok 1: Zarejestruj działalność. Sprzedaż internetowa w Polsce to działalność gospodarcza – jednoosobowa firma zwykle wystarczy na początek, a cały proces da się dziś załatwić online w jeden dzień.

    Krok 2: Kup domenę i hosting dopasowany do PrestaShop. To pierwsza naprawdę techniczna decyzja na tej liście i warto podjąć ją świadomie, a nie wybrać najtańszą opcję z pierwszego wyszukiwania w Google.

    Krok 3: Zainstaluj PrestaShop 9. Większość hostingów ma do tego gotowy instalator. Jeśli Twój go nie ma, oficjalna dokumentacja PrestaShop prowadzi przez ten proces krok po kroku.

    Krok 4: Wybierz motyw i ustaw podstawy marki – logo, kolory, czcionkę. Nie musi być od razu idealnie, ale powinno być rozpoznawalnie Twoje.

    Krok 5: Dodaj pierwsze produkty, z dobrymi zdjęciami i opisami napisanymi pod realne pytania klienta, nie pod estetykę katalogu producenta.

    Krok 6: Skonfiguruj płatności i dostawę. Im więcej sprawdzonych opcji zobaczy klient, tym mniej koszyków zostanie porzuconych na ostatnim etapie.

    Krok 7: Uzupełnij regulamin, politykę prywatności i zgody RODO. To nie jest formalność „do zrobienia później” – to formalność do zrobienia przed startem.

    Krok 8: Złóż testowe zamówienie samodzielnie, od A do Z, najlepiej z telefonu. Jeśli Ty się w którymś momencie zawahasz, klient zatrzyma się na dobre.

    Krok 9: Uruchom sklep. To moment, w którym kończy się konfiguracja, a zaczyna prawdziwa praca, czyli przyciąganie pierwszych klientów. Traktuj dzień startu nie jako linię finiszu, a jako linię startu do czegoś dużo ciekawszego.

    Zasada, która oszczędzi Ci większość stresu na starcie: nie szukaj idealnego rozwiązania na każdym etapie. Szukaj wystarczająco dobrego rozwiązania, które możesz uruchomić w tym tygodniu, nie za trzy miesiące.

    Błędy, które najczęściej popełniają „oporni” na starcie

    Zaniedbane zdjęcia i opisy produktów. To pierwsza rzecz, jaką widzi klient, i najczęstszy powód, dla którego zamyka kartę, zanim dotrze do koszyka.

    Brak planu na ruch. Sklep nie sprzedaje sam z siebie tylko dlatego, że istnieje. Bez SEO, kampanii reklamowych czy obecności w mediach społecznościowych nawet najlepiej zaprojektowany sklep będzie czekał w całkowitej ciszy.

    Hosting wybrany wyłącznie po cenie. Wolno działający sklep traci klientów szybciej, niż zdążysz zareagować na pierwszą reklamację dotyczącą czasu wczytywania strony.

    Pominięcie testu ścieżki zakupowej na telefonie. Większość transakcji w Polsce odbywa się dziś na urządzeniach mobilnych. Jeśli checkout nie działa wygodnie na małym ekranie, tracisz większość ruchu, zanim zdąży się on zamienić w sprzedaż.

    Odkładanie dokumentów prawnych „na potem”. RODO, regulamin i prawo konsumenckie nie są dodatkiem do sklepu – są warunkiem jego legalnego działania od pierwszego dnia.

    Dopracowywanie wszystkiego, zanim sklep zobaczy pierwszego klienta. Idealny sklep, który nigdy nie wystartował, sprzedaje zero. Lepiej wystartować z dobrym minimum i poprawiać na bieżąco, na podstawie realnych reakcji klientów, nie własnych przypuszczeń.

    Samodzielnie czy z pomocą? Jak to ocenić bez emocji

    Jeśli Twój plan to kilkanaście produktów, jeden rynek i standardowa konfiguracja, samodzielne postawienie sklepu na PrestaShop jest absolutnie realne. Wielu sprzedawców zaczynało właśnie tak, ucząc się po drodze i poprawiając błędy na żywym organizmie.

    Sytuacja zmienia się, gdy w planach pojawia się więcej niż jeden język czy waluta, integracja z systemem ERP lub magazynowym, sprzedaż na kilku rynkach jednocześnie, albo po prostu potrzeba, żeby sklep wyglądał i działał jak dopracowana marka, a nie jak demo z poradnika. W tym momencie czas, który zaoszczędzisz, zlecając wdrożenie zespołowi, który robi to na co dzień, zwykle jest wart więcej niż koszt takiej współpracy.

    Jeśli wolisz, żeby ktoś przeszedł z Tobą przez cały ten proces – od strategii i projektu, przez konfigurację płatności i integracji, po szkolenie z panelu administracyjnego – dedykowane wdrożenia PrestaShop od Woohoo są zaprojektowane właśnie pod ten moment, w którym jesteś teraz: zaczynasz od zera i chcesz zrobić to dobrze, bez uczenia się wszystkiego metodą prób i błędów po drodze.

    Panel administracyjny, który na początku wygląda jak kokpit samolotu, po dwóch tygodniach pracy zaczyna wyglądać po prostu jak panel administracyjny. Cała trudność w stawianiu sklepu internetowego nigdy nie leżała w technologii – leżała w tym, że nikt nie wyjaśniał jej zwyczajnym, ludzkim językiem. Teraz już wiesz, od czego zacząć. Czas zamknąć dwadzieścia otwartych zakładek i otworzyć jedną – z hostingiem.

    Tekst napisany przez partnera: agencję WOOHOO

    Autorką jest Majka Formalik


    Growth & Partnerships Manager z ponad 8-letnim doświadczeniem w obszarze e-commerce.Specjalizuje się w strategii marketingowej, rozwoju sprzedaży, skalowaniu biznesów online oraz budowaniu partnerstw. W swojej pracy łączy podejście strategiczne z praktycznym wdrażaniem rozwiązań wspierających wzrost.Na blogu WooHoo dzieli się ekspercką wiedzą i praktycznymi wskazówkami z zakresu marketingu i rozwoju e-commerce, pomagając firmom skutecznie rosnąć i wykorzystywać potencjał sprzedaży online.

    Prywatnie: najmilsza osoba, jaką znamy:)

    Subskrybuj
    Powiadom o
    0 komentarzy
    Najstarsze
    Najnowsze Najwięcej głosów
    Avatar photo maxroy

    Spis treści

        Skontaktuj się z nami


        Kontakt