Sprawdź nasze CASE STUDIES >>> ZOBACZ

Jak zbudować widoczność biura nieruchomości komercyjnych od zera?

Świeży serwis, zerowy profil linkowy, konkurencja zakorzeniona od lat. Brzmi jak misja niemożliwa? Dla nas to ulubiony typ projektu. W ciągu kilku miesięcy odblokowaliśmy serwis dla Google, zbudowaliśmy architekturę pod frazy komercyjne i inwestycyjne i wciągnęliśmy klienta do gry o Mapy Google, w której wcześniej w ogóle nie istniał. Oto jak to zrobiliśmy.

Autorzy:

Okładka case study

1. Klient

Biuro nieruchomości komercyjnych z Poznania. Ambitny właściciel, jasna wizja biznesowa i serwis, który dopiero co wyszedł spod rąk developera. W Google: zero historii, zero linków, zero rozpoznawalności. Za to konkurenci, którzy siedzą na rynku od lat i mają po kilkaset backlinków na koncie.

 

Są projekty, w których optymalizujesz to, co już działa. Ten był inny: nie poprawialiśmy cudzych błędów, tylko układaliśmy fundamenty od zera, tak żeby za pół roku klient nie musiał niczego przebudowywać po raz drugi. Najciekawszy typ roboty, jaki zna SEO.

2. Wyzwania

Trzy rzeczy blokowały jakikolwiek progres, zanim jeszcze zaczęliśmy myśleć o widoczności.

  • Pierwsza to była pozostałość po etapie deweloperskim: serwis miał aktywny znacznik NOINDEX na produkcji. Dopóki tam stał, żadna optymalizacja nie miała sensu. Google po prostu nie widział strony i nie zamierzał jej indeksować.
  • Druga to architektura, a właściwie jej brak. Serwis nie miał podstron pod frazy komercyjne i inwestycyjne, czyli pod te segmenty, na których klient chciał budować swój biznes. Nie było co pozycjonować.
  • Trzecia to profil linkowy: całkowicie zerowy. Konkurencja miała po kilkaset pozyskanych linków, a nasz klient startował z pustą kartką. Dystans był realny i trzeba było na to uczciwie spojrzeć.
  • Do tego: brak Google Search Console, mieszanina przekierowań 301 i 302, 13 błędów 404 generowanych przez wadliwy mechanizm, grafiki w przestarzałych formatach i wygasające oferty, które zamiast zostawiać po sobie wartość, po prostu znikały i generowały kolejne błędy.

3. Cele

Razem z klientem ustaliliśmy, co musi się wydarzyć, żeby projekt miał sens.

„Priorytetem było techniczne odblokowanie serwisu i jego stabilizacja, bo bez tego reszta to budowanie na piasku. Równolegle: zbudowanie widoczności na frazy lokalne (Poznań + typ nieruchomości) i branżowe, ze szczególnym naciskiem na segment komercyjny i inwestycyjny. Do tego uruchomienie widoczności w Mapach Google, bo frazy z dopiskiem 'Poznań’ automatycznie wyzwalają lokalny panel mapowy i to jest osobna gra, toczona równolegle do organika. I wreszcie: stworzenie skalowalnej struktury serwisu, która będzie procentować przez kolejne miesiące bez konieczności przebudowy od nowa.”

Mariusz Bacic
SENIOR SEO & GEO SPECIALIST
Mariusz Bacic

4. Działanie

Słowa kluczowe: najpierw intencja, potem architektura

Zaczęliśmy klasycznie: od intencji i pokrewieństwa fraz. Nie wrzucamy klientowi 200 słów kluczowych do arkusza i „radź sobie sam”. Grupujemy je tak, żeby dało się z nich zbudować realną architekturę serwisu.

Frazy główne bez lokalizacji to biuro nieruchomości komercyjnych, nieruchomości komercyjne, obsługa nieruchomości, zarządzanie nieruchomościami, nieruchomości inwestycyjne, biura inwestycyjne, magazyny inwestycyjne i reprezentacja najemcy. Te same frazy z dopiskiem „Poznań” to osobna kategoria i kluczowa: warianty z lokalizacją wymuszają w Google wyświetlenie mapki, czyli automatycznie wchodzimy w grę o pakiet organika i Mapy Google jednocześnie.

Długi ogon robi się ciekawy przy frazach dzielnicowych: „sprzedaż domów Wilda Poznań” i podobne. Konkurencja jest tu spora, bo grają w niej rozpoznawalne serwisy branżowe, ale przy odpowiednio bogatej bazie ofert jest realna szansa na rywalizację. I tu jest paradoks, o którym warto wiedzieć: pojedyncze, świeże oferty mają często większe szanse na ruch niż nowo powstała podstrona kategorii, która musi dopiero „dojrzeć” w oczach Google. Długi ogon to najniżej wiszący owoc na start. Frazy główne to gra na dłuższy dystans.

„Na tej podstawie podzieliliśmy działania na trzy filary: optymalizacja istniejących podstron (strona główna, wyszukiwarka wewnętrzna, utrzymywanie ofert), nowe podstrony (landing page’e pod grupy fraz, których serwis w ogóle nie obsługiwał) oraz Wizytówka Google jako najskuteczniejsze narzędzie pod wyniki lokalne. Obok tego wszystkiego: blog. Serwis bez historii potrzebuje regularnej publikacji treści, żeby w ogóle mieć o co zaczepić Google.”

Lena Kaszyńska
SENIOR STRATEGIC PROJECT MANAGER
Lena Kaszyńska

Strona główna: technicznie OK, contentowo za mało

Dobra wiadomość: strona główna była przygotowana technicznie poprawnie. Zła wiadomość: SEO-wo praktycznie jej nie było. Brak sensownej ilości treści i brak podstawowej optymalizacji meta tagów.

Zaproponowaliśmy rozwiązanie mniej inwazyjne wizualnie niż to, co robi konkurencja: jeden box z treścią SEO, umieszczony pod formularzem kontaktowym, tuż nad stopką. Dzięki temu nie zaburzamy layoutu, a jednocześnie dajemy Google to, czego potrzebuje. Sugerowana długość: 1500-2000 znaków ze spacjami, z naturalnymi wariantami fraz „biuro nieruchomości Poznań”, „agencja nieruchomości Poznań” i „pośrednik nieruchomości Poznań”. Praktyczna zasada, o którą pytają nas prawie wszyscy klienci: jedna fraza główna nie powinna pojawiać się częściej niż raz na 150-200 znaków tekstu, a warianty odmianowe i synonimy warto mieszać, żeby tekst czytało się naturalnie, a nie jak wygenerowany pod robota. Gęstość słowa kluczowego ma znaczenie drugorzędne. Liczy się kontekst i to, czy tekst realnie odpowiada na intencję użytkownika.

Strona główna nie miała żadnej optymalizacji podstawowych tagów, więc zaproponowaliśmy title „Biuro nieruchomości Poznań | Klient” i meta description z wyróżnikami wizualnymi. Brak H1 to błąd, który potrafi kosztować sporo w kontekście zrozumienia strony przez Google. Rozwiązanie: zamienić istniejący tekst „Najnowsze oferty” na „Nieruchomości oferty:” i ustawić jako H1. Proste, tanie, a realnie porządkuje strukturę.

Nowe podstrony i wyszukiwarka jako maszyna do ruchu

To jest serce projektu. Serwis w ogóle nie miał podstron pod frazy komercyjne i inwestycyjne, więc zbudowaliśmy je od podstaw: osobna podstrona nieruchomości komercyjnych, jeden wspólny landing page dla nieruchomości inwestycyjnych (łącznie z biurami i magazynami) oraz dedykowana podstrona zarządzania nieruchomościami z około 4000 znakami ze spacjami treści SEO i formularzem kontaktowym. Ta ostatnia nie ma tylko istnieć dla Google. Ma realnie sprzedawać. Wszystkie trzy trafiły do menu „Oferta”, bo inaczej nie zbudują sobie mocy linkowej wewnątrz serwisu.

„Teraz ten moment, w którym większość biur nieruchomości traci potencjał SEO: traktowanie wewnętrznej wyszukiwarki wyłącznie jako narzędzia UX, a nie jako generatora setek podstron kategorii, które mogą same zbierać ruch z Google. Konkurenci mają zaindeksowane podstrony wyszukiwarki zawężone do konkretnego typu nieruchomości i to one łapią ruch organiczny, nie strona główna.”

Mariusz Bacic
SENIOR SEO & GEO SPECIALIST
Mariusz Bacic

Co trzeba było zmienić? Dodać typy zapytań „nieruchomości komercyjne” i „nieruchomości inwestycyjne” obok istniejących filtrów. Zamienić etykietę „Lokale” na „Nieruchomości” (bardziej zgodne z realnym wolumenem wyszukiwań). Ustawić meta robots: index, follow na kluczowych kombinacjach filtrów, bo część adresów była przypadkowo blokowana. Każda z podstron potrzebuje unikalnego title, meta description i H1, bo 100% wyglądało identycznie, co dla Google jest równoznaczne z duplikacją treści. Pod listą ofert: opis SEO kategorii do 3000 znaków ze spacjami. I linki do tych podstron muszą fizycznie istnieć w kodzie strony: na start wystarczy stopka.

Docelowa skala optymalizacji: 7 typów nieruchomości pomnożone przez 4 kombinacje transakcyjne pomnożone przez 4 warianty lokalizacyjne. To jest właśnie ten długi ogon z punktu pierwszego, tylko poukładany w skalowalną strukturę, a nie ręcznie pisany artykuł po artykule.

Na poziomie pojedynczej oferty: H1 musi być opisowy. Zamiast „Lokal biurowy” lepiej „Lokal biurowy na wynajem, Poznań, Jeżyce”. Alt tag głównego zdjęcia równa się treść H1. Opisy ofert ukryte za „pokaż więcej” to błąd: jeśli Google nie widzi treści bez kliknięcia, w praktyce ocenia ją inaczej niż treść widoczną od razu. I linkowanie krzyżowe do innych ofert oraz do zoptymalizowanych podstron wyszukiwarki, którego w ogóle nie było.

Błędy krytyczne: co gasimy najpierw

Przy serwisie budowanym od zera priorytetem jest usunięcie wszystkiego, co blokuje indeksację, zanim zaczniemy myśleć o skalowaniu treści.

NOINDEX na produkcji szedł pierwszy. Dopóki tam stał, żadna z pozostałych optymalizacji nie miała znaczenia. Jedyny wyjątek: wyniki wewnętrznej wyszukiwarki powinny pozostać zablokowane do momentu, kiedy dana kombinacja filtrów zostanie ręcznie zoptymalizowana pod SEO.

13 błędów 404. Sam błąd to nie koniec świata, ale mechanizm jego generowania był wadliwy: część adresów najpierw przechodziła przez przekierowanie 302, a dopiero potem lądowała na stronie błędu. To zaciemniało diagnostykę, bo nie było widać wprost, który URL faktycznie szwankuje. Kolejność napraw: najpierw uprościć mechanizm (bez zbędnego 302 po drodze), potem realnie łatać 404.

Przekierowania 301 i 302 mieszały się w serwisie bez logiki. Zasada prosta: tam, gdzie zmiana jest trwała, zawsze 301, nigdy 302. Do tego brak konsekwencji w końcówkach adresów URL, raz ze slashem na końcu, raz bez. Warto ujednolicić.

Wygasające oferty były obsługiwane najgorzej jak można: po prostu znikały i generowały 404. Tracimy wtedy URL, który mógł już zdążyć zebrać jakąś widoczność. Dwa wyjścia: docelowo zostawić podstronę z komunikatem „oferta nieaktywna” i propozycjami podobnych ofert pod spodem (działa długoterminowo jak agregator ruchu), a tymczasowo przekierowanie 301 z nieaktywnej oferty na aktywną, zbliżoną.

Grafiki w formatach JPG i PNG to kolejny punkt do zmiany. Zamiast dokładać kompresję na starych formatach, lepiej przejść od razu na WebP lub AVIF: mniejsze pliki, szybsza strona, a szybkość ładowania to też sygnał rankingowy.

Paginacja nie przynosiła żadnej wartości SEO, więc im mniej stron wyników, tym lepiej. Pierwszy krok: zwiększenie liczby ofert wyświetlanych na jednej stronie do minimum 20, oczywiście w granicach wydajności serwisu.

Google Search Console, którego po prostu nie było. Brzmi jak drobiazg, ale to najważniejsze zadanie techniczne w całym projekcie. Bez GSC nie ma monitoringu indeksacji, błędów ani realnych zapytań, na które strona już się pokazuje. Konfiguracja: właściwość typu „Domena”, nie „Prefiks adresu URL”, inaczej traci się część danych z wariantów http/https i www/bez www.

Struktura URL: porządek na przyszłość

Nie wpływa bezpośrednio na rankingi, ale robi ogromną różnicę przy analityce i skalowaniu treści. Wpisy blogowe powinny lądować pod segmentem /blog/nazwa-wpisu/, bo dotychczas wisiały luzem w root domeny. Podstrony ofertowe podobnie: /oferta/nazwa-oferty/ zamiast struktury bez kategorii. Prosta zmiana, ale przy kilkuset ofertach i rosnącym blogu czytelność struktury to oszczędność czasu i nerwów, zarówno dla Google, jak i dla klienta przy przeglądaniu raportów.

Linkowanie wewnętrzne: jedyna dźwignia na starcie

Dla świeżego serwisu linkowanie wewnętrzne to często jedyna siła, którą możemy sterować, zanim pojawią się linki zewnętrzne. Zakładka „Oferta” w menu linkuje do ogólnej podstrony wyszukiwarki i bezpośrednio do kluczowych kategorii: Domy, Mieszkania, Inwestycyjne, Komercyjne. Stopka na start „wstrzykuje” linki do nowych podstron wyszukiwarki, zanim zbiorą naturalne linkowanie z treści. Z każdej pojedynczej oferty: link do podobnych ofert i do zoptymalizowanej podstrony kategorii, do której oferta pasuje. Nieaktywne oferty linkują do aktywnych zbliżonych, co jest jednocześnie rozwiązaniem UX i SEO.

SEO lokalne: osobna gra w Mapach Google

Frazy z dopiskiem „Poznań” wymuszają w Google wyświetlenie panelu mapowego, tzw. local pack. To jest osobna gra toczona równolegle do organika i tu przewaga konkurencji była wyraźna: dłuższy staż i dużo więcej zebranych opinii, które są jednym z sygnałów rankingowych w wynikach lokalnych.

Korzyści z dobrze poprowadzonej gry lokalnej: większa widoczność w wynikach „w pobliżu”, wiarygodność budowana liczbą i jakością opinii, realny wzrost ruchu z fraz lokalnych i możliwość analizy danych w rozbiciu na poszczególne dzielnice Poznania, co przy jednej wizytówce jest jedynym sposobem, żeby zrozumieć, gdzie faktycznie bierze się widoczność.

„W Profilu Firmy dopracowaliśmy każdy element, który ma znaczenie. Nazwa profilu z dopiskiem 'Biuro nieruchomości’ (słowo kluczowe w nazwie działa). Dane NAP muszą być w 100% spójne z tym, co widnieje na stronie i w katalogach zewnętrznych: niespójność w danych adresowych to jeden z częściej ignorowanych, a mocno wpływających czynników lokalnego SEO. Opis biznesowy zbudowany naturalnie na bazie wszystkich zidentyfikowanych fraz kluczowych, nie jako lista słów. Regularne zbieranie opinii to jeden z głównych powodów, dla których konkurencja wygrywa w local packu. Do tego: aktualne godziny otwarcia (banał, ale regularnie zaniedbywany), zdjęcia w wysokiej jakości (w tym realizowanych inwestycji, nie tylko biura) i sekcja 'Aktualności’ jako mini-blog. Krótkie posty z wykorzystaniem słów kluczowych działają jako regularnie odświeżany sygnał dla Google.”

Lena Kaszyńska
SENIOR STRATEGIC PROJECT MANAGER
Lena Kaszyńska

Link building: jakość zamiast kopiowania konkurencji

Klient startował z zerowym profilem linkowym. Konkurencja miała po kilkaset linków, ale jakość tego, co miała, była dyskusyjna: zdecydowana większość ich linków pochodzi z katalogów, profili i list rankingowych, czyli źródeł niskiej wartości. To ważna informacja. Nie kopiujemy strategii konkurencji, budujemy lepszą jakościowo, celując od razu w wartościowe serwisy lokalne.

Dwa typy źródeł wartych uwagi. Portale lokalne, które pozwalają umieścić więcej niż jeden link, a dodatkowo dają możliwość wstawienia pełnego NAP i osadzonej mapki Google: to najbardziej wartościowa kombinacja, bo wzmacnia jednocześnie stronę i samą wizytówkę. Katalogi firm, które w klasycznym linkbuildingu są zwykle pomijane jako słabe źródło, ale tu mają konkretną zaletę: możliwość wyświetlenia pełnych danych teleadresowych, co wspiera lokalne SEO, a nie tylko suchy link.

Czynniki, które realnie decydują o skuteczności: anchor text (na start najlepiej sprawdza się dokładna fraza, na którą chcemy wypozycjonować dany URL), dopasowanie URL do anchora (nie linkujemy wyłącznie do strony głównej i z reguły omijamy wpisy blogowe jako cel), atrybut dofollow, staranny dobór serwisu (Google nie karze za słabe linki, ale słabe linki to wyrzucone pieniądze i czas) i trwałość (link działa tak długo, jak długo jest aktywny u dostawcy, warto pilnować czy pozyskane linkowanie faktycznie się utrzymuje).

5. Wyniki

Projekt jest w trakcie realizacji. SEO dla świeżego serwisu to praca na dystans, nie sprint, i tak to klientowi powiedzieliśmy od początku. Ale już po pierwszym etapie technicznym rzeczy zaczęły się dziać.

Serwis zaczął być indeksowany: Google w końcu widzi strony, które wcześniej dla niego nie istniały. Nowe podstrony komercyjne i inwestycyjne weszły do indeksu i zaczęły zbierać pierwsze sygnały widoczności. Wizytówka Google zyskała kompletny, spójny profil z danymi NAP, opisem opartym na frazach kluczowych i regularnie aktualizowaną sekcją aktualności, co poprawiło szanse na pojawienie się w lokalnym packu dla fraz z „Poznań”. Wewnętrzna wyszukiwarka przestała być tylko narzędziem UX i stała się maszyną do generowania podstron kategorii. A struktura serwisu jest gotowa do skalowania: każdy kolejny miesiąc pracy kumuluje się, zamiast zaczynać od nowa.

Kolejny etap to pełna przebudowa wyszukiwarki wewnętrznej pod SEO, szczegółowa analiza profilu linkowego konkurencji w Ahrefs i uruchomienie regularnego linkbuildingu.

6. Czego nas nauczył ten case?

  • Po pierwsze: technika zawsze idzie pierwsza. NOINDEX na produkcji to błąd, który zdarza się częściej niż myślisz i potrafi anulować miesiące pracy, jeśli zostanie niezauważony. Żadna optymalizacja nie ma sensu, dopóki Google nie może wejść na stronę.
  • Po drugie: wewnętrzna wyszukiwarka to niedoceniany generator podstron. W branży nieruchomości to dosłownie setki stron z potencjałem SEO, które większość biur po prostu marnuje, traktując filtry jak narzędzie dla użytkownika, a nie dla wyszukiwarki.
  • Po trzecie: długi ogon wygrywa na start. Frazy ogólne to gra na 12-18 miesięcy. Konkretne kombinacje typu + transakcja + lokalizacja zaczynają działać szybciej, przy mniejszej konkurencji i z realnym ruchem, który przekłada się na zapytania.

I jeszcze jedno, które wykracza poza technikę. Serwis budowany od zera to najciekawszy typ projektu, bo masz pełną kontrolę nad fundamentami. Nie poprawiasz cudzych błędów, nie odkręcasz złych decyzji poprzednika. Układasz wszystko tak, jak powinno wyglądać od początku. I to jest różnica między SEO, które się dzieje, a SEO, które faktycznie prowadzi gdzieś konkretnie.

    Skontaktuj się z nami


    Kontakt