Najlepsze polskie RTM – subiektywne zestawienie

Case Study

Prawda jest taka, że RTM-y lubimy nie tylko ze względu na ich (zwykle) żartobliwy charakter, ale przede wszystkim za błyskotliwość. Trafiamy na kreację odwołującą się do wydarzenia, o którym usłyszeliśmy dosłownie kilkanaście minut wcześniej i robimy bezgłośne – a czasem i głośne – “wow”. Bywa, że do “wow” dodajemy jeszcze coś w stylu “znów wygrali!”. Dzieje się tak zwykle w przypadku marek, dla których RTM to po prostu sposób na życie w Social Media.

Królowa RTM jest tylko jedna (ta szwedzka)…

Jednym z klasyków i naszych absolutnych ulubieńców w temacie RTM jest oczywiście IKEA. Nie ma żadnego, istotnego i głośnego wydarzenia, którego Social Media team tej marki pozostawiłby bez odpowiedzi. Pamiętajmy jednak, że to nie tylko kreatywność managerów ma tu wpływ na ostateczny, zazwyczaj trafiony w 10 (a nawet 10k) efekt. Niezwykle pomocny jest tu także dobrze wszystkim znany, minimalistyczny layout graficzny, który pracuje na pozytywny odbiór każdej kolejnej kreacji, wynikająca z podstawowych wartości marki, dość luźna komunikacja z klientami oraz ogromna i zróżnicowana (a zatem dająca wiele możliwości “ogrania”) baza produktowa.

 

 

Oczywiście, pomimo tych sprzyjających okoliczności, wciąż niezwykle szanujemy pracę naszych kolegów, czego najlepszym dowodem niech będzie nasz prywatny komentarz do RTM-owego posta nawiązującego do pierwszego “zdjęcia” czarnej dziury:

LIDL umie w RTM! 

Nie wiemy, czy przepisem na sukces jest czteroliterowa nazwa firmy, ale póki co się to sprawdza – kolejną marką, która tworzy prawdziwe hity social mediów jest Lidl! W komunikacji tej marki nie tylko świetnie gra się słowem na co dzień, ale również idealnie wpasowuje w trendujące tematy, takie jak ostatnia kreacja nawiązująca do fenomenu utworu Maty “Patointeligencja” (trochę po czasie, ale wciąż szanujemy). I tu ponownie – duży asortyment oraz otwartość kierujących marką na niesztampowe pomysły (a wręcz ogólna odwaga i spory kredyt zaufania dany agencji) – pozwoliły stworzyć spójną i rozpoznawalną komunikację, w której RTM-y zajmują istotne miejsce.

 

W nawiązaniu do Lidla nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie wspomnieli o jeszcze jednej kwestii. Lasy Państwowe nie są żadnymi mistrzami RTM-u, ale swoimi komentarzami w związku z lidlowym postem o świątecznych jodłach naprawdę przywołali uśmiech na twarzy niejednego Social Media Managera. Aczkolwiek i tu ukłon w stronę ekipy marketingowej Lidla – jak widać dobry dżingiel to naprawdę połowa sukcesu (i ram pam pam pam). 

 

Jak ukisić RTM?

Jak się okazuje, przy dużych pokładach kreatywności i sporym samozaparciu z ogórka ukręcić można wszystko – nie tylko dziobaka (serio?), ale także wyśmienitą komunikację w SM. Choć firma Krakus – bo to o niej i o jej ikonicznym już produkcie mowa – rzadko wykorzystuje klasycznie pojmowane materiały RTM, czasami uda im się zaliczyć niezły strzał, jak post odnoszący się do premiery najnowszej części “Gwiezdnych Wojen” oraz powiązanego z sagą serialu “Mandalorian” i histerycznego wręcz uwielbienia Internetu dla postaci Baby Yody (tak, wiemy że to tak naprawdę nie mały Yoda). O ile zakład, że ktoś już na jakiejś imprezie próbował to sklecić? 

 

Wyborowe pomysły WYBOROWEJ

Premiera najnowszego iPhone’a, a w zasadzie każdego nowego produktu Apple, zawsze budzi wielkie emocje – zarówno w fanach samego sprzętu, jak i w marketerach czekających, by uszczknąć coś dla siebie z tego rogu obfitości. 3 obiektywy iPhone 11 zrodziły masę RTM-ów, ale ten jeden był wyjątkowy. Wódka Wyborowa w jednym poście wyśmienicie ograła nie tylko temat samej premiery Apple, ale także premiery nowej butelki swojego produktu oraz nawiązała do głównej osi własnej strategii marketingowej dookreślającej wódkę, jako napój, który towarzyszy Polakom… w zasadzie zawsze i wszędzie (i tylko w pozytywnym kontekście). I można mieć z tym założeniem problem, bo to pomysł tak samo genialny, jak i graniczny, ale uparcie egzekwowany działa i to działa wyborowo. Choć oparta głównie na aktualnych wydarzeniach komunikacja Wyborowej ma swoje wzloty i upadki – zdarza się bowiem, że niektóre ich pomysły po prostu “nie lądują” – to te, które trafiają celu, trafiają w samo sedno.

 

RTM-owe bomby, czyli … kuj temat póki gorący!

 

#1: Kto się boi czarnej wołgi?

Polska edycja Biblii Mody? Długo wielu w to nie wierzyło, ale gdy w końcu ogłoszono dzień premiery, wszyscy z zapartym tchem czekali na okładkę pierwszego-polskiego-wołga. A gdy wreszcie doszło do jej publikacji… szok i niedowierzanie. Otulony smogową pierzyną, zajmujący pół  fotografii symbol polskiego socjalizmu (i do tego krzywo!), dwie polskie modelki (“no i co z tego, że zagranico znane, skoro takie chude, że aż nieapetyczne”) oraz siejąca postrach wśród młodych i starych przynajmniej od ‘56 – czarna wołga. O fotografie Niemcu nie wspominając. 

Tego dnia Internet wybuchł, ale nie tylko od nadmiaru absurdalnych komentarzy, czy jednostkowych opinii, których wyrażenie stało się nagle czymś w rodzaju obywatelskiego obowiązku. Dyskusja wokół pierwszej okładki polskiego Vogue zainspirowała zarówno indywidualnych użytkowników, jak i niezwiązane z brandami fanpage oraz marki, które prześcigając się w tworzeniu treści nawiązujących do najgorętszego tematu sezonu, zalały viralową falą cały polski Internet (która wylała się nawet trochę na boki zostawiając swój ślad choćby na anglojęzycznej Wikipedii).

 

 

Przykład okładki Vogue wyśmienicie pokazuje działanie dwóch, zasadniczo odrębnych, choć niejednokrotnie przeplatających się ze sobą, mechanizmów – narodzin viralu i tworzonych na jego podstawie, jakościowych materiałów RTM. Kreacja zaproponowana przez magazyn okazała się być nie tylko interesująca, ale – co więcej – inspirująca, tworząc ogromną, bezpłatną kampanię dla Vogue. Czy zabieg ten został zaplanowany przez ich dział marketingu? Z pewnością jego pracownicy byli świadomi możliwych kontrowersji, ale śmiemy twierdzić, że ostateczny efekt przerósł ich oczekiwania. 

 

#2: SORry, zrobili to dobrze

Wizyta na szpitalnym oddziale ratunkowym nie należy do najmilszych życiowych doświadczeń, ale jak się okazuje i ta z pozoru mało intrygująca instytucja, poruszająca opinię publiczną zazwyczaj wyłącznie wtedy, gdy coś pójdzie tak (czyt. ktoś umrze, choć nie powinien), potrafi zapewnić niezłą rozrywkę użytkownikom Internetu oraz stać się wodą na marketingowy młyn. Dlaczego? Bo grafik SOR’u w Sieradzu zrobił swoją robotę, ale ludzie mieli odmienną opinię na ten temat.

Wszystko rozbiło się o zapis linii EKG (elektrokardiogramu), a w zasadzie to, po której stronie nowego logo sieradzkiego SOR, umieszczony został charakterystyczny, symbolizujący poprawną pracę serca pik. Grafik umieścił je w zgodzie ze sztuką lekarską – elektrokardiogram czyta się bowiem od prawej, do lewej. A zatem (w tej wersji wydarzeń) płaska linia trafia na SOR, po czym podskakuje radosnym zygzakiem (pacjent przeżył). Tu jednak pojawia się problem. Po pierwsze, język polski to nie hebrajski i czyta się go od lewej do prawej oraz po drugie, Polacy (w tym duża grupa marketerów i Social Media Managerów) nie wiedzą dosłownie nic na temat działania EKG, oprócz tego, czego nauczyli się z hollywoodzkich filmów i co da się streścić w dwóch jasnych formułkach: płaska linia – nie żyjesz, zygzak – żyjesz. Nie wiedzą na tyle, że nawet nikomu nie przyszło do głowy, by to sprawdzić (no może prawie nikomu, bo my sprawdziliśmy). 

I tak oto (w tej alternatywnej wersji wydarzeń) radosna linia bijącego serca przechodzi przez sieradzki SOR i przestaje być radosna (pacjent zmarł).

   

 

A jak powszechnie wiadomo: vox populi, vox dei i zanim ktokolwiek zdążył powiedzieć “Halo, ale wszystko z tym w porządku, bo…” i przebić się przez wszystkowiedzący tłum, było już za późno, bo marki w Internecie żyły już tylko misją przekonania swoich konsumentów, że ich produkt jest całkowitym przeciwieństwem SOR’u w Sieradzu.

 

 

KOMPLEKSOWY AUDYT SOCIAL MEDIA

SPRAWDZIMY PROFILE TWOJEJ MARKI NA FACEBOOKU LUB INSTAGRAMIE I POWIEMY CI, JAK DOCIERAĆ DO JESZCZE WIĘKSZEJ LICZBY FANÓW

 

Można by teraz utyskiwać nad merytoryczną poprawności, ale w marketingu, jak na wojnie – jeśli coś działa, to działa i niech tak zostanie. Klienci przekonani o prawdziwości swojej wiedzy zadowoleni klikali, komentowali i udostępniali, a zasięgi robiły się praktycznie same. O sile ludzkich przekonań, zarówno w ramach Social Media, jak i w “prawdziwym życiu”  niech świadczy fakt, że władze sieradzkiego szpitala zdecydowały się na zmianę feralnego logotypu. Pewnie już na nie tak viralowy, ale kto wie.

#3: Państwo, którego nie ma, a którego potrzebowaliśmy 

Legendarna już pomyłka ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, który w wywiadzie dla mediów 10 stycznia 2017, po powrocie z obrad Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku, powiedział “W każdym takim spotkaniu, chociaż trwa ono dzień, czy dwa, mamy okazję, no, prawie do 20 spotkań odbyć się z różnymi ministrami. Z niektórymi, jak na przykład na Karaibach, po raz pierwszy chyba w historii naszej dyplomacji – na przykład z takimi krajami jak San Escobar albo Belize.” nie niesie za sobą żadnych skomplikowanych konotacji. Była w końcu powodem zwykłego ludzkiego przejęzyczenia wynikającego z długiej podróży i podobnie brzmiącej nazwy San Cristobal. Jednak właśnie to jest w RTM-ach najpiękniejsze, że proste sytuacje prowadzą do powstania bystrych skojarzeń! I tak oto 3 lata temu w styczniu mieliśmy wysyp ofert lotów do San Escobar, nowych wersji gier komputerowych czy pomysłowych nawiązań do konkretnych produktów. Nie wiemy jak Wy, ale my na San Escobar z chęcią byśmy się poopalali… 😉

PS. Hasło to dorobiło się też swojej strony na Wikipedii, gdzie możecie rzucić okiem nawet na fikcyjną flagę tego państwa: https://pl.wikipedia.org/wiki/San_Escobar

 

 

I na koniec… 

Nie jest oczywiście tak, że tylko zachwycamy się się kreacjami innych. Sami także tworzymy RTM-y – zarówno na potrzeby klientów…

 

… jak i nasze własne 🙂 Choć praca nad każdym to niejednokrotnie zabawny i bardzo kreatywny proces, to jeden z naszych MaxROY’owych RTM-ów nie tylko wyszedł nam bardzo dobrze, jeśli wziąć pod uwagę obiektywne wskaźniki, ale także dostarczył sporo radości wszystkim, którzy brali udział w jego produkcji. Mowa tu o naszej odpowiedzi na Parasite Challenge. To wymyślone przez Gutek Film wyzwanie polegało na odtworzeniu plakatu – wtedy dopiero trendującego po zdobyciu Złotej Palmy, dziś już z nominacją do Oscara – koreańskiego filmu “Parasite”. Niewiele myśląc, licząca sześciu śmiałków ekipa MaxROY ruszyła na dziedziniec znajdującej się niedaleko naszej siedziby, zaprzyjaźnionej restauracji (PHOBAR dziękujemy!) i… stworzyła prawdziwe arcydzieło 😀

 

 

Dzięki licznym wyświetleniom i udostępnieniom – w tym pomysłodawcy challenge’u, Gutek Film – nasz RTM trafił ostatecznie do samego źródła, bo aż do Korei, gdzie został doceniony przez jeden z tamtejszych fanpage’y.

 

 

Temat kreacji Real Time Marketingowych wydaje się nie mieć końca, więc i my moglibyśmy przytaczać coraz to nowe przykłady działań, które wyróżniają się na tle codziennej komunikacji konkretnych marek. Wiemy jednak, że Wy również macie swoje klasyki, których nigdy nie wyrzucicie w pamięci i które są swoistym wzorem do naśladowania – bardzo chętnie je poznamy (lub odświeżymy – sporo tego w końcu oglądamy każdego dnia!). 

No i oczywiście mamy nadzieję, że jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, pokochaliście RTM-y tak bardzo jak my!

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o RTM-ach, przeczytaj koniecznie teksty: Real Time Marketing – co to takiego i dlaczego wszyscy chcą to robić?  oraz Real Time Marketing – kilka rad, dzięki którym przygotujesz viral.

Justyna Mudło

Justyna Mudło

Social Media Manager

Gadatliwy milenials z entuzjastycznym podejściem do życia. W pracy siedzi głównie na Fejsie, ale jej ulubioną platformą jest Instagram – jest też szkoleniowcem z tego zakresu. Jest częścią zespołu relacjonującego konferencję I Love Marketing w mediach społecznościowych. Kocha rower, dłuuuugie śniadania na mieście i koty, maniakalnie chodzi do kina i zna pół Netflixa na pamięć.
Aleksandra Kargul

Aleksandra Kargul

Social Media Manager

U nas MythBuster jest tylko jeden. Chłonąc każdą możliwą wiedzę o świecie, ludziach (studiowała kognitywistykę) i sztuce (z tego nawet próbowała się doktoryzować) powiększa zasób, którego na co dzień używa, by dostarczyć Klientom efektywne strategie oraz treści w ramach ich Social Media. Praktycznie nie wychodzi z Instagrama i Pinteresta, bo uwielbia wszystko, co piękne - od wystroju wnętrz i design, przez modę, po taniec, który trenuje po wyjściu z biura.
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments