Jak pisać SEO-friendly? 11 zasad, dzięki którym Twój blog zaprzyjaźni się z robotami wyszukiwarki na lata

Poradniki

Chwytliwe nagłówki, atrakcyjne słowa, szczypta tajemnicy i obietnica wartości, jaką przyniesie lektura artykułu. Sposoby na przyciągnięcie czytelnika i utrzymanie go przy tekście zapewne są Ci znane. Jednak to nie tylko o jego uwagę przychodzi Ci walczyć wśród internetowego audytorium. Równie ważną częścią Twoich odbiorców są niewidzialne dla oczu, lecz widoczne dla serca (przynajmniej serca marketingu w wyszukiwarkach) roboty Google. To one decydują, czy Twoja treść będzie widoczna w wynikach wyszukiwania, czy nie. Jakie są zatem strategie przyciągania uwagi robotów indeksujących? Jak pisać, by zaskarbić sobie ich sympatię? Mam dla Ciebie same konkrety, zatem zaczynajmy!

Na początek jednak ważna uwaga. Eksperci radzą, by w pogoni za optymalizacją pod roboty wyszukiwarek nie tracić z oczu dostosowywania tekstów do potrzeb i oczekiwań odbiorców. Nie jest to jednak wyraz troski o internautów (a przynajmniej nie wyłącznie). To raczej zalecenie, do którego musisz się stosować, jeśli ze swoim artykułem chcesz zajmować wysokie pozycje w SERPach! Dzisiaj tekst user-friendly to jednocześnie tekst SEO-friendly. Zapomnij zatem o clickbaitowych nagłówkach i treściach-zbitkach fraz kluczowych. Roboty Google nieustannie sprawdzają, czy próbujesz przyjaźnić się tylko z nimi, czy podtrzymujesz też relacje z czytelnikami. Nie próbuj ich oszukiwać, bo nic nie ugrasz! 

W porządku, ale po co właściwie prowadzenie bloga dostosowywać do zasad SEO? Jeśli jesteś na początku przygody z blogowaniem, masz prawo zadać to pytanie (choć pewnie trochę Ci głupio). Odpowiedź jest prosta: skoro piszesz, to chcesz „trafiać pod strzechy”. 

Mówiąc konkretniej, chcesz mieć wiernych czytelników, a jeśli prowadzisz biznes, to działaniami contentowymi chcesz zwiększyć swoją sprzedaż. Pisanie bloga pod SEO pozwoli Ci zwiększyć swoją widoczność w organicznych wynikach wyszukiwania, a więc promować się w sieci niejako za darmo.

Jeśli potrzebujesz twardych argumentów za tym, że zoptymalizowany pod SEO content marketing się opłaca, przeczytaj także case study naszego specjalisty SEO Jarka: Czy content marketing się opłaca? Case Study arena.pl.

1. O czym pisać bloga? Weź narzędzia i znajdź temat 

Podobno pośpiech jest złym doradcą. Na gruncie SEO copywritingu jest nim jednak intuicja. Może Ci się wydawać, że znasz swoich czytelników i sam doskonale wiesz, o czym chcieliby czytać na Twoim blogu. W końcu to Twoi klienci, kto ma ich znać lepiej niż Ty? Cóż, w praktyce klienci i czytelnicy bloga to nie zawsze ten sam zbiór, ale to już temat na osobny artykuł. W tym momencie chcę Ci tylko powiedzieć, że musisz sprawdzać, czego internauci szukają w internecie. I tworzyć treści, które na te potrzeby odpowiedzą. 

Zanim więc zaczniesz pisać, sprawdź, czy Twój temat naprawdę interesuje odbiorów. Chcesz pisać o tym, jak kąpać niemowlę? Zapytaj u samego źródła, czyli Google. Wykorzystaj Google Trends, sprawdź, jakie wyniki otrzymasz po wpisaniu frazy w wyszukiwarkę. Zasugeruj się też „wyszukiwaniami podobnymi do” na końcu strony z wynikami.

Źródło: https://www.google.pl/

Nie obejdzie się też bez skorzystania z narzędzi do analizy fraz kluczowych. Do wyboru masz Answer The Public, Keywordtool, Ahrefs czy Ubersuggest. A jeśli wciąż będzie brakować Ci pomysłów na temat, zerknij do artykułu Dominiki – podaje w nim aż 17 sposobów na wenę.

2. Oprzyj tekst na frazach kluczowych

Wymienione wyżej narzędzia w kolejnym kroku posłużą do analizy fraz kluczowych. Analiza ta wskaże Ci najczęściej wyszukiwane frazy związane z Twoim tematem. Jeśli umieścisz je w tekście, Twój content z większym prawdopodobieństwem wyświetli się w odpowiedzi na zapytanie użytkownika. Jakie frazy wybierać w analizie i jak wstawiać je do tekstu?

Nie bazuj wyłącznie na frazach o najwyżej miesięcznej liczbie wyszukań.
Wykorzystuj również frazy długiego ogona („jaką temperaturę powinna mieć woda w kąpieli dla niemowlaka” zamiast „temperatura kąpieli”).
Nie bój się odmiany fraz. Google nie przepada za sztucznie osadzonymi w tekście frazami w rodzaju „niemowlę 3 miesiące najlepszy płyn do kąpieli”.
Nie przesadzaj z liczbą fraz. Nie ma jednego słusznego rozwiązania w tym zakresie, ale optymalnie jest oscylować wokół kilku procent objętości całego artykułu. Nie warto jednak skupiać się na konkretnych liczbach. Niektórzy eksperci sądzą nawet, że istnienie zagęszczenia fraz kluczowych jako czynnika rankingowego to dziś mit. Obecnie Google nie patrzy wyłącznie na liczbę zastosowanych fraz, ale też na to, czy osadzone frazy odpowiadają kontekstowi i intencji użytkownika, który wpisuje dane zapytanie w wyszukiwarkę. Podsumowując: stawia na semantykę.
Kiedy obliczasz procent, jaki stanowią frazy kluczowe w Twoim tekście, bierz pod uwagę liczbę znaków, nie słów. Dlaczego? Bo frazy kluczowe – zwłaszcza w tekstach blogowych – to nie pojedyncze wyrazy, ale zbitki słów, niejednokrotnie nawet pięciu czy sześciu. Gdy piszesz więc “szampon do włosów dla niemowląt”, to nie używasz pięciu różnych fraz, ale jednej. To po prostu fraza z długiego ogona.

 

Ogółem tekst ma wykorzystywać potencjał, jaki ma ku wykorzystaniu fraz kluczowych, ale musi przy tym być zjadliwy dla czytelnika. Pamiętaj, roboty indeksujące bacznie Cię obserwują i sprawdzają, czy wystarczająco dbasz o komfort realnych użytkowników!

3. Tylko mięcho, czyli bądź konkretny

Realni użytkownicy i roboty Google to wbrew pozorom nie do końca dwa zupełnie odmienne byty. Sporo je łączy, jak choćby to, że oba lubią wartościowe treści. Dla czytelnika ta wartość jest jak kawał merytorycznego mięcha, Google oceni ją natomiast m.in. w ramach Topical Authority, koncepcji, zgodnie z którą wartościowszym artykułem jest ten, który pochodzi z kompleksowego źródła wiedzy (Ahrefs Topical Authority wskazuje nawet jako jeden z głównych czynników rankingowych Google). Załóżmy, że napisałeś tekst o trądziku niemowlęcym. Jeśli w przeszłości pisałeś też o AZS u noworodków oraz o potówkach, to roboty Google chętniej będą odsyłać do Twojego tekstu, niż gdybyś wcześniej wypełniał blog ogólnymi treściami o wychowywaniu, karmieniu czy przewijaniu małych dzieci. Im bardziej jesteś więc merytoryczny i konsekwentny tematycznie w swoim pisaniu, tym więcej lajków dostajesz od robotów wyszukiwarki. A raczej dostawałbyś, gdyby roboty mogły je rozdawać!

4. Jak pisać pod SEO? Nie długo, nie krótko, lecz w sam raz

Z merytoryką tekstu w dużej mierze wiąże się jego długość. Myślisz, że algorytmy lubują się w tekstach z etykietą „krótko, zwięźle i na temat”? Pewnie jakiś czas temu jeszcze tak było, ale dziś z tego hasła warto zachować tylko „na temat”. Teksty SEO-friendly wcale nie są krótkie – mają wyczerpywać temat i tym samym stwarzać wrażenie eksperckości.

Skoro ma być długo, to pewnie trzeba będzie lać wodę. W żadnym razie nie ulegaj tej pokusie! Jeśli czujesz, że bez wodolejstwa nie wypełnisz więcej niż pół strony artykułu, lepiej odpuść sobie pisanie na ten temat. Może trzeba go ująć w bardziej ogólnej perspektywie albo opisać w połączeniu z innymi zjawiskami/problemami/produktami?

Czy w kwestii optymalnej długości tekstu musisz bazować wyłącznie na swojej intuicji? Oczywiście, że nie – masz do tego narzędzia. Aby sprawdzić, jaka jest optymalna długość tekstu dla Twojej frazy kluczowej (czyli tematu artykułu), wykorzystaj Surfera. Narzędzie pokaże Ci m.in. jaka jest długość tekstów z top 10 wyników wyszukiwania dla Twojej frazy (dalsze pozycje też da się podejrzeć). Skoro Google umieścił te teksty w pierwszej dziesiątce wyników, to prawdopodobnie uznał ich długość za optymalną. Warto więc zasugerować się tymi liczbami.

 

5. Twórz unikatowe treści

Ściąganie i odpisywanie skończyło się wraz ze skończeniem podstawówki, ale plagiatu wciąż możesz się dopuścić. Na gruncie internetu nie chodzi jednak wyłącznie o prawa autorskie, ale także o duplikaty treści. Aby artykuł był SEO-friendly, musi być unikalny, czyli napisany tak, jak żaden inny tekst w internecie. Nie martw się, nie musisz przy tym wznosić się na wyżyny literackiej kreatywności. Powinieneś jednak dbać o to, by nie kopiować słowo w słowo tych samych zdań i akapitów w innych serwisów, a także – uwaga – wewnątrz swojej strony internetowej. Jeśli skopiujesz fragmenty opisu produktu ze strony sklepu i wrzucisz je do artykułu na bloga, to roboty odczytają te treści jako tzw. duplicate content. Co za tym idzie, obniżą wartość Twojej strony. Artykuł na blogu ze zduplikowaną treścią nie podnosi Twojej widoczności w wynikach wyszukiwania.

Nie jesteś pewny, czy stworzony właśnie artykuł nie zawiera duplikatów? Możesz to sprawdzić w prostym narzędziu Copyscape Plagiarism Checker.

 6. Aby miło się czytało – nadaj tekstowi strukturę

Ok, nie o samą przyjemność czytelnika tu chodzi (jak zawsze zresztą). Odpowiednio skonstruowane tytuł i śródtytuły, czyli mówiąc po seowemu – nagłówki H1, H2, H3 itd., to kamienie milowe na drodze do dobrej widoczności Twojego bloga. Nagłówki segmentują tekst, sprawiają, że staje się on bardziej przejrzysty i łatwiejszy do przyswojenia. Jeśli tworzysz np. akapit z nagłówkiem H3, to powinna się w nim znaleźć treść podrzędna, doprecyzowująca treść z akapitu H2. W tekście podzielonym na akapity łatwo znaleźć konkretne informacje, co ważne z perspektywy użytkownika internetu (który przecież rzadko czyta od deski do deski, a raczej skanuje tekst w poszukiwaniu odpowiedzi na swoje pytania). 

Nagłówki powinny jasno wskazywać, jaką treść znajdzie pod nimi czytelnik. To doskonałe miejsce na wykorzystanie fraz kluczowych, zwłaszcza z długiego ogona. Zasady te dotyczą także tytułu tekstu, a więc nagłówka H1. 

Z drugiej jednak strony dobre nagłówki przyciągają uwagę, są lekko zaczepne, intrygujące… W porządku, tylko jak zrobić ciekawy nagłówek z frazą „ciemieniucha u niemowlaka jak leczyć”? Oto jest właśnie sztuka SEO copywritingu, by znajdować kompromis między techniką a polotem. 

7. Nie pomijaj linkowania wewnętrznego

Twoje artykuły blogowe nie powinny funkcjonować w izolacji. Zadbaj o to, by łączyły je linki wewnętrzne, czyli odnośniki prowadzące od podstrony do podstrony w ramach tej samej witryny. W ten sposób nie tylko wskażesz użytkownikowi inne powiązane artykuły warte przeczytania, ale też stworzysz siatkę linków, po której z lubością przemieszczać będą się roboty Google, poprawiając indeksowanie całego Twojego serwisu. 

Aby linkowanie było poprawne i skuteczne, każdy link musi mieć właściwy anchor text. Anchor to fragment artykułu, pod który (dosłownie) zakotwiczasz link. Powinien być nie dłuższy niż 60 znaków. Poniżej przykład artykułu z prawidłowo osadzonymi linkami.

Źródło: https://maxroy.agency/

 

8. Jak pisać pod SEO? Bądź pro z meta title i description

Jeśli chcesz być pro SEO blogerem, powinieneś też nauczyć się tworzyć meta opisy i tytuły swoich artykułów – meta description i meta title. Treści meta wyświetlają się w wynikach wyszukiwania.

Źródło: https://www.google.pl/

Jak widać na powyższym przykładzie, artykuł ma zoptymalizowany meta opis, ale tego samego nie można powiedzieć o tytule. Oba elementy należy edytować w kodzie HTML strony, ściśle dostosowując je do wytycznych. Aby tytuł był widoczny w całości, musi mieć od 60 do 70 znaków. Z kolei meta opis – 160 znaków.

Po co edytować meta title i meta description? Aby w wynikach wyszukiwania wyświetlać trafny i atrakcyjny opis Twojego artykułu. Jeśli tego nie zrobisz, Google sam wybierze fragment do wyświetlania, niekoniecznie najbardziej zachęcający czy najtrafniej opisujący, co znajduje się w artykule. Ucięty tytuł też nie wygląda zachęcająco, prawda? Przed dodaniem meta tytułu i opisu do kodu strony zawsze możesz podejrzeć, jak te elementy będą wyglądały w rzeczywistości. Służy do tego np. Meta Tag Analyzer.

9. Optymalizacja grafik – pokaż robotom swoje obrazki

Content to nie tylko tekst, ale też obraz. Dodawane do artykułów grafik również wymaga ich optymalizacji. Głównie chodzi tu o dodawanie do zdjęć atrybutów alt. Atrybuty to opisy tego, co widać na zdjęciach. Ich rolą jest wyświetlanie tych opisów zamiast zdjęć w momencie, w którym z jakichś względów grafiki nie mogą się wczytać. Poza tym atrybuty są możliwe do odczytywania przez czytniki treści dla osób niedowidzących. Czy warto dodawać atrybuty alt? Jak najbardziej, bo Google to wyszukiwarka tekstowa i tylko dzięki nim może zobaczyć grafiki. Analiza zwartości zdjęć odbywa się wyłącznie na podstawie ich opisów, jeśli ich nie dodajesz, Twoje grafiki są dla robotów przezroczyste.

10. Daj swoim czytelnikom szansę na dzielenie się Twoim tekstem

Każdy bloger marzy, by jego teksty były czytane od A do Z, następnie komentowane i udostępniane dalej. Na ostatnie z wymienionych działań masz wpływ większy, niż Ci się wydaje. Sama wartościowa treść nie zawsze wystarcza – musisz jeszcze dać czytelnikom opcję „podaj dalej”. Każdy artykuł uzupełniaj więc o przyciski serwisów społecznościowych, które pozwalają łatwo i szybko podzielić się artykułem z innymi. W prosty sposób zrobisz to np. przy pomocy narzędzia ShareThis.

11. Powiedz swoim treściom „sprawdzam!”

A następnie po prostu to zrób. Czasem podczas prowadzenia bloga łatwo zatracić się w samozachwycie i stracić z oczu wytyczne, o których właśnie czytasz. Nie musisz jednak stale o tym myśleć. Po prostu kontroluj to, co piszesz, za pomocą określonych narzędzi.

W sprawdzaniu poprawności tekstu pomoże Ci np. LanguageTool. Możesz go zainstalować jako wtyczkę do przeglądarki. Narzędzie wskaże Ci m.in. błędy w tekście.

Źródło: https://languagetool.org/pl/

Inne narzędzie, Hemingway App, ukaże Ci Twój tekst od strony jego przejrzystości. Dowiesz się, czy piszesz w wystarczająco jasny i zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy sposób. Podobnie działa aplikacja Jasnopis.

Źródło: http://www.hemingwayapp.com/

Swoje teksty możesz (a nawet powinieneś) analizować także pod kątem nasycenia frazami kluczowymi. Np. za pomocą Keyword Density Checker sprawdzisz, czy nie przesadziłeś lub czy może wręcz przeciwnie i warto dodać do artykułu kilka fraz.

Pamiętaj, że sam zgodny z SEO blog nie wystarczy, jeśli będziesz go prowadzić na niezoptymalizowanej stronie. Dobre SEO na stronie internetowej Twojego biznesu to pierwszy i niezbędny krok do stworzenia contentu przyjaznego algorytmom wyszukiwarek.

 

Jak widać, nie jest łatwo być przyjacielem robotów Google. Z drugiej jednak strony prawdziwe i trwałe przyjaźnie nigdy nie opierają się na wątłych fundamentach. Jeśli będziesz skrupulatnie budował te fundamenty w każdym ze swoich blogowych artykułów, na pewno staniesz się SEO-friendly. Jeśli czujesz, że przydałaby Ci się na tym polu pomoc – pisz do nas śmiało!

Anna Orzechowska

Anna Orzechowska

Content Marketing Specialist

Nie po słowie, lecz po czynach ją poznacie. Chyba, że mowa o słowie pisanym. Nie rozumie ironii w zdaniu „napisz – jak to łatwo powiedzieć”, no bo przecież… łatwo. W agencji realizuje content z etykietą „wymagający”. Prywatnie bada, czy młody rodzic może mieć czas dla siebie, obserwacje opierając na własnym przypadku. Jak dotąd wnioski zadowalają – czas na trening i zdrową dietę zawsze się znajdzie.
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments